Bezdomny jak dziewczynka z zapałkami
Gazeta Pomorska | 19.10.2009 | rubryka: Bydgoszcz | strona: 3 | autor: MY
MIASTO - Nie będziemy teraz patrolować wszystkich miejsc z mapy bezdomności, bo
większość jest zamieszkałych dopiero zimą - twierdzą municypalni
Śmierć w opuszczonej hali na Jachcicach i pożar przy ulicy Chopina to pierwsze
dramatyczne oznaki nadchodzących chłodów. Jak zapobiec kolejnym tragediom z udziałem
bezdomnych?
Najpierw znaleziono nadpalone zwłoki bezdomnego mężczyzny, który nocował w
opustoszałej hali produkcyjnej przy ulicy Rynkowskiej. Mężczyzna prawdopodobnie
zginął we śnie. W czwartek trzy zastępy straży gasiły pożar przy ulicy Chopina.
Paliła się niezamieszkana część tzw. bliźniaka.
- Ktoś, najpewniej bezdomny, chciał ogrzać się przy ogniu podpalonych w domu śmieci -
tłumaczyli na miejscu ratownicy. Nikt na szczęście nie ucierpiał, winnego podpalenia
też nie znaleziono.
- Nie możemy powiedzieć wprost, że sprawcami zaprószeń, czy podpaleń są kloszardzi,
bo policja do tej pory nikogo nie zatrzymała- tłumaczy starszy kapitan Jarosław
Umiński, rzecznik straży pożarne jw. Bydgoszczy. - Mimo to, wiele na to wskazuje. Takie
dogrzewanie się na własną rękę, czy przy ogniu w opuszczonych budynkach, czy też
przy grzejnikach elektrycznych na działkach, jest niebezpieczne. Co roku gasimy pożary,
których przyczyną jest właśnie zimno - dodaje Umiński.
Municypalni twierdzą, że to jeszcze nie pora, by zacząć chronić przed chłodem ludzi,
których doświadczył zły los. - Na podstawie naszych doświadczeń i zgłoszeń z
ubiegłych lat opracowaliśmy mapę bezdomności. To 106 miejsc, ale na razie nie
będziemy ich wszystkich sprawdzać, bo może się okazać, że teraz jeszcze nikogo tam
nie ma, a za miesiąc lub dwa już będą zamieszkane. Oczywiście zawsze reagujemy na
zgłoszenia mieszkańców -mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik straży miejskiej.
Sygnałów o koczujących na klatkach schodowych jest ostatnio coraz więcej. Tydzień
temu zgłoszono tylko dwa, ale już dzień później pięć, w minioną środę sześć, a
w czwartek aż czternaście. - Nie wszystkie dotyczą ludzi, którym doskwiera zimno.
Czasami jesteśmy powiadamiani na przykład, że ktoś za długo siedzi na ławce w parku
albo leży pijany w bramie czy na chodniku - dodaje Bereszyński.
Dla bezdomnych to właśnie alkohol jest największą przeszkodą przed zgłoszeniem się
do noclegowni. Niektórzy wolą pić i narażać życie rozpalając ogniska w swoich kryjówkach,
niż udać się do ciepłego schroniska, w którym muszą jednak przestrzegać podstawowej
zasady: nie sięgać po kieliszek. Szacuje się, że to około 150-160 osób w całym
mieście. Przed tymi, którzy nie chcą podzielić losu człowieka z hali przy
Rynkowskiej, stoi teraz nowa szansa: centrum pomocy, które powstaje przy ul. Fordońskiej
422 pod egidą MOPS i schroniska dla bezdomnych. Na parterze budynku podarowanego przez
kościół, zaplanowano azyl dla nietrzeźwych, którym później proponowana będzie
terapia.