Zarządco, odśnieżaj dachy! - Nowa Trybuna Opolska | 10.2.2010 | rubryka: Region | strona: 3 | autor: ANNA
GRUDZKA
ZAGROŻENIE. Zlodowaciałe zwały śniegu spadają na zaparkowane pod domami auta,
zagrażają przechodniom, niszczą anteny. – To cud, że jeszcze nie doszło do
nieszczęścia – mówią opolanie.
Siedziałem sobie w domu przed telewizorem, gdy nagle usłyszałem straszny huk.
Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem, że wielka bryła śniegu spadła z dachu i porwała
mi z balkonu antenę satelitarną -opowiada Dominik Majchrzak, mieszkaniec ul. Zwycięstwa
w Opolu. - Kiedy poszedłem z interwencją do spółdzielni, usłyszałem, że na
odśnieżanie ich nie stać i że nie trzeba było sobie wieszać w takim miejscu anteny.
Zapytałem więc, co by było, gdyby taki śnieg spadł na małe dziecko. I wie pani, co
powiedzieli? Że spółdzielnia jest od takich rzeczy ubezpieczona!
Spółdzielnia „Przyszłość”, która administruje blokami przy ul. Zwycięstwa, nie
jest jedynym zarządcą, który tak niefrasobliwie traktuje swoje obowiązki. Mieszkanka
ul. Orląt Lwowskich w Opolu musiała oddać samochód do blacharza, bo na auto runął z
dachu kamienicy zlodowaciały śnieg.
- Uznałabym to za pech, gdyby nie fakt, że w zeszłym roku już się tak zdarzyło.
Wtedy spad z dachu zmasakrował auto sąsiada - relacjonuje opolanka. - Wkurza mnie to, bo
odśnieżanie dachu to zadanie związane z zarządzaniem budynkiem, które jako wspólnota
zleciliśmy Turhandowi. A gdyby przez niekompetencję zarządcy ktoś został inwalidą? I
co? Odszkodowanie płaciłaby wspólnota?
Nie dowiedzieliśmy się, co na to Turhand Ret, bo mimo obietnicy nie otrzymaliśmy
odpowiedzi. Natomiast Franciszek Dezor, prezes „Przyszłości”, obiecuje poprawę.
- Sprawdzimy i tam, gdzie trzeba, bloki zostaną odśnieżone - deklaruje.
Zarządców, którzy migają się od odśnieżania, powinna dyscyplinować inspekcja
budowlana.
- Mierzymy, ile centymetrów ma pokrywa śnieżna na dachu budynku, i porównujemy ją z
dopuszczalną zapisaną w jego technicznej dokumentacji - tłumaczy Krystian Walkowiak,
wojewódzki inspektor budowlany. - Ale gdy ktoś zauważy niebezpieczny nawis, niech od
razu się skontaktuje z najbliższym powiatowym inspektorem budowlanym.
Sygnały od mieszkańców odbiera też straż miejska. Nierzetelnego zarządcę może
ukarać mandatem albo -w przypadku jego nieprzyjęcia - sprawę skierować do sądu.
- My jeszcze przed zimą przeprowadziliśmy akcję, informowaliśmy o zagrożeniach
związanych ze śniegiem. Teraz chodzimy, pouczamy. I to pomaga -twierdzi Andrzej
Jakubowski, zastępca komendanta SM w Nysie. - Przecież sami na dach nie wejdziemy.
- Gdybyśmy jeździli na każdy sygnał, to byśmy nie schodzili z dachów, a wtedy ludzie
ginęliby w płomieniach - tłumaczy z kolei kpt. Leszek Koksanowicz z Komendy Miejskiej
Państwowej Straży Pożarnej w Opolu.
Odśnieżaniem zajmują się natomiast firmy alpinistyczne. - Niestety, rzadko który zarządca
podpisuje z nami stałą umowę - przyznaje Jakub Pacan. - Zatrudniają nas, gdy już
gołym okiem widać zagrożenie. W przypadku dachów płaskich za odśnieżenia metra kw.
trzeba zapłacić 2-3 zł. I pewnie chodzi o te pieniądze. Nikt nie myśli o
bezpieczeństwie ludzi.
- Na zlecenie wojewody organizowaliśmy patrole, sprawdzały ilość śniegu na dachach -
mówi Maciej Milewski, rzecznik prasowy KWP w Opolu. - To było tuż po tragedii w
katowickiej hali. |
|