Uratowali kobietę
*Strażacy znaleźli ją nieprzytomną na krześle. Mieszkańcy noc spędzili u znajomych
i rodzin
Kobietę z oznakami zaczadzenia uratowali wczoraj strażacy z płonącej kamienicy w
centrum Kielc. Pożar wybuchł przed godziną 16 w mieszkaniu na drugim piętrze wiekowej
kamienicy przy ulicy Chęcińskiej.
Dzięki błyskawicznej i sprawnej akcji strażaków, pożar udało się ugasić tak, że
nie rozprzestrzenił się na sąsiednie mieszkania. Gdy pierwsi strażacy ruszyli do
ognia, inni kontrolowali czy wszyscy lokatorzy zdążyli opuścić zadymione lokale. W
jednym z mieszkań Robert Borek, Wiesław Jaroń i Sylwester Woźnica znaleźli kobietę z
objawami zaczadzenia. - Nic nie było widać, namacaliśmy ją nieprzytomną siedzącą na
krześle - mówią strażacy, którzy jak ich koledzy ze względu na bardzo duże
zadymienie prowadzili akcję w aparatach powietrznych. Błyskawicznie wyniesiona na
zewnątrz i z objawami zaczadzenia trafiła do karetki reanimacyjnej, a następnie do
szpitala. Od jej sąsiadów dowiedzieliśmy się, że starsza pani ma 90 lat. - Mnie
strażacy obudzili, bo akurat drzemałam - opowiadała nam też ewakuowana lokatorka z
pierwszego piętra, Janina Dzigman. - Zdążyłam tylko zabrać dwa inhalatory i klucze.
Mieszkam tu 40 lat. Teraz to nie remontowana ruina ogrzewana węglowymi piecami i tylko z
zimną wodą, zapomniana przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej. - Od paru dni
próbuję rozpalić w piecu - mówi kobieta z parteru. - Nie dało się za żadnym razem.
Może przewody kominowe są zatkane - dodaje nie szczędząc słów krytyki administracji
domu.
Strażacy na razie tylko przypuszczają, że pożar wybuchł w mieszkaniu zajmowanym przez
samotnego mężczyznę i z niego przedostał się na strych. Kamienica ma drewniane stropy
i ściany ocieplane trzciną. Szczęśliwie mieszkańcy bloku po przeciwnej stronie ulicy
w porę zauważyli dym wydobywający się przez jedno z okien i niezwłocznie zawiadomili
o tym straż pożarną. Chwilę później na Chęcińskiej były już trzy
wozy gaśnicze i mechaniczny wysięgnik. Na czas akcji ruch samochodowy na ulicy był
wstrzymany.
Jak poinformował nas wczoraj wieczorem zastępca komendanta miejskiego straży
pożarnej w Kielcach, st. bryg. Krzysztof Janicki, mieszkańcy kamienicy musieli
być ewakuowani. Wątpliwości budzi stan drewnianych stropów. Czy kamienica będzie
mogła być zamieszkana, muszą wypowiedzieć się biegli nadzoru budowlanego. Lokatorom
proponowane były chwilowe lokale zastępcze, ale wszyscy zdecydowali rozlokować się po
rodzinach i znajomych.