przesuń do początku strony

Feliks Fryze

Zdjęcie Feliksa FryzeUrodził się 18 maja 1843 r. w Warszawie w spolonizowanej rodzinie niemieckiej, która za zasługi dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego otrzymała w 1768 r. szlachectwo. Po ukończeniu Instytutu Politechnicznego w Puławach w 1865 r. rozpoczął studia na wydziałach fizyki i astronomii w Szkole Głównej w Warszawie. Przez pewien czas był asystentem w Obserwatorium Astronomicznym w Warszawie.

Od 1868 r. zaczął pisywać do "Gazety Warszawskiej", a niedługo po tym rozpoczął pracę w "Kurierze Warszawskim". Jako korespondent prasowy wykazywał niebywałą energię, będąc wszędzie tam, gdzie działo się coś ciekawego. Był przy wszystkich dużych pożarach w Warszawie. Zwiedził wiele straży pożarnych za granicą, zapoznając się dokładnie z ich organizacją, finansowaniem, szkoleniem, a także wyposażeniem w sprzęt. Majšc bogatš wiedzę, zdobytą podczas bytności w Ameryce, pracował nad opisem porównawczym straży europejskich i amerykańskich.

Był postacią wybitną warszawskiego pożarnictwa schyłku XIX w., mimo iż nie zajmował się nim zawodowo. Dzięki jednak zamiłowaniu, uczestnictwu w setkach pożarów, stałej lekturze zagranicznej prasy fachowej i książek pożarniczych doszedł do tak dużej biegłości w sztuce gaszenia pożarów, że dowódcy akcji gaśniczych w Warszawie podczas dużych pożarów wysyłali po niego dorożkę, żeby skonsultować z nim swoje decyzje. Zwiedził około 100 europejskich straży. Znał doskonale parametry techniczno-taktyczne ówczesnego sprzętu.

Podczas pożaru Teatru Rozmaitości, sąsiadującego z Teatrem Wielkim w Warszawie, wykorzystując swoją znajomość przejść technicznych łączących oba teatry, przeprowadził nimi w dymie strażaków, a ci nie dopuścili do przerzucenia się ognia na Teatr Wielki. Do historii pożarnictwa wszedł z jeszcze jednego powodu - jako założyciel Kasy Zapomogowej dla Warszawskich Strażaków. Ponieważ strażacy nie byli ubezpieczani, często w wyniku wypadków i utraty zdrowia cierpieli głód i niedostatek. Feliks Fryze, znając doskonale system służby strażackiej, postanowił im pomóc. Mając poparcie wielu znakomitych publicystów, pisarzy i intelektualistów, w tym Bolesława Prusa, który w swoich "Kronikach" często opisywał trudny los strażacki, ogłosił na łamach "Kuriera Porannego" apel o zbiórkę funduszy na ten szczytny cel. Zebraną sumę 6,5 tysiąca rubli przeznaczono na systematyczne wspomaganie finansowe poszkodowanych strażaków.

Zmarł w 1907 r., w jego pogrzebie uczestniczyły tłumy warszawiaków.