przesuń do początku strony

Józef Hłasko

Zdjęcie Józefa HłaskoKpt. Józef Hłasko urodził się w 1863 r. Pochodził ze starej szlachty witebskiej, ale mieszkał i wychowywał się w Warszawie. Tu też chodził do gimnazjum. Będąc uczniem klasy siódmej, został karnie z niej wyrzucony za podanie kwiatów wielkiej polskiej aktorce Helenie Modrzejewskiej, którą władze carskie zmusiły do emigracji. Fakt ten zamknął mu drogę do dalszego kształcenia w kraju. Musiał więc wstąpić do szkoły wojskowej w Odessie.

W lipcu 1895 r. rozpoczął działalność w Warszawskiej Straży Ogniowej (WSO), gdzie dał się poznać jako wyjątkowo odważny oficer, czym zyskał sobie podziw i uznanie zarówno kolegów, jak i przełożonych. W 1901 r. przeniesiono go do Oddziału V na Pradze, którego był dowódcą w stopniu kapitana. Pełnił ciężką służbę, gdyż prawie codziennie powstawały w tej dzielnicy pożary trudne do ugaszenia, bo miała ona w większości zabudowę drewnianą.

Podczas jednego z nich uratował z płomieni dwójkę dzieci. W 1907 r., kiedy wielka kra płynąca wezbraną Wisłą porwała wóz z koniem i woźnicą, Hłasko z jednym ze strażaków ruszył łódką na pomoc. Po uratowaniu woźnicy rozentuzjazmowani warszawiacy, obserwujący zdarzenie, zanieśli dzielnego kapitana na ramionach do strażnicy. Dostał za ten czyn Złoty Medal za Ratowanie Ginących i ... rachunek za rzekomo uszkodzoną łódź ratunkową. Dla carskich władz Hłasko, mimo bohaterstwa, był człowiekiem nieprawomyślnym, który manifestował swój patriotyzm, dokształcając m.in. dzieci w ojczystym języku. Gdy podjęto próbę odsunięcia go od stanowiska, zachował się jak bohater, wzbudzając entuzjazm mieszkańców i podziw władz. Podczas pożaru na ul. Ptasiej, w ekstremalnie trudnych warunkach, na własnych barkach wyniósł z płomieni sześć osób, a siedem wraz z kilkoma strażakami sprowadził bezpiecznie na dół. Za ten czyn awansowano go na zastępcę naczelnika WSO, czyniąc równocześnie złośliwe intrygi.

W 1905 r. zażądano od niego nazwisk przywódców strajku strażackiego. Nie zdradził ich, przez co naraził się na natychmiastową dymisję. Z czasem przywrócono go do służby, ale bacznie obserwowano. Gdy w 1915 r. uchodzące z Warszawy władze carskie zarządziły ewakuację WSO, Hłasko, jak tylko mógł, utrudniał tę akcję. Zmuszono go do wyjazdu, grożąc rozstrzelaniem. Wyjechał wraz z rodziną i prawie trzystuosobową załogą do Moskwy, doświadczając w drodze licznych represji i poniżeń. W Moskwie, jako komendant wywiezionej straży i zarazem jedyny jej opiekun, przeżył najtrudniejsze chwile podczas rewolucji 1917 r. Głód, ciągły strach i troska o bezpieczeństwo rodziny spowodowały u niego ciężką chorobę serca. Powrócił do kraju w 1918 r. Przez jakiś czas był kierownikiem schroniska na Marymoncie, wkrótce jednak wrócił do swojej ukochanej WSO. 1 listopada 1918 r. został jej komendantem. Złożył władzom memoriał na temat niezbędnej reformy WSO, postulował jej dalszą motoryzację i unowocześnienie sprzętu pożarniczego. Dbał o poprawę warunków bytu strażaków.

W latach odradzania się niepodległej Polski najważniejsza dla niego była jej obrona. Mimo zaawansowanej choroby, poświęcił ojczyźnie wszystkie swoje siły. Wraz z dwoma synami bronił jej podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Był człowiekiem cichym i nierządnym sławy, chociaż ta otaczała go z racji wielu bohaterskich czynów.

Zmarł w listopadzie 1922 r. w Warszawie jako jej bohater, wzór obywatela i strażaka, dowódcy, który całe swoje życie poświęcił humanitarnej służbie pożarniczej. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.