przesuń do początku strony

Lista aktualności

09 LIS 2018

UDZIAŁ STRAŻAKÓW W DRODZE DO NIEPOGLEGŁOŚCI

W listopadzie 1918 r. wybuchło największe w dziejach Polski powstanie zbrojne, uwieńczone całkowitym powodzeniem: rozbrojeniem niemieckich i austriackich sił okupacyjnych oraz odzyskaniem niepodległości na znacznych obszarach zaborów. W działaniach tych niepoślednią rolę odegrali polscy strażacy, nader często będący jedyną lokalną, a jednocześnie istniejącą na całym obszarze kraju, zorganizowaną służbą porządkową, której ludność ufała. Walczyli wówczas z bronią w ręku, istotnie wspomagając organizacje niepodległościowe. Co ważne, straże pożarne na swoim polu działania ową niepodległość przygotowywały latami.

Zdawali sobie z tego sprawę zaborcy i zaprowadzali daleko idące ograniczenia.

W zaborze pruskim Polacy mogli pełnić w strażach pożarnych tylko funkcje pomocnicze, z absolutnym wyłączeniem dowódczych. Zakazy sięgały tak daleko, że polscy fabrykanci mieli zakaz produkcji sprzętu pożarniczego – z tego względu fabryka Hipolita Cegielskiego produkowała taki sprzęt pod nazwą maszyn rolniczych.

W zaborze rosyjskim tworzono poważne trudności urzędowe przy zakładaniu jakichkolwiek straży pożarnych, a istniejącym strażom nie pozwalano na zakładanie stowarzyszeń. Strażacy próbowali się jednoczyć pod pozorem towarzystw rolniczych, a w roku wybuchu I wojny światowej zjednoczyli się pod pozorem organizacji religijnej – Towarzystwa Świętego Floriana.

W zaborze austriackim władze nie dbały o skuteczne rozciągnięcie własnego prawa o ochronie przeciwpożarowej na teren Galicji i Lodomerii, co przy pozornym braku szykan urzędowych oznaczało istotne zacofanie pod względem przeciwpożarowym. Strażacy stanowili tu jednak najbardziej świadomą i aktywną część społeczeństwa, czego dowodem jest ich liczny udział w Legionach Polskich Józefa Piłsudskiego.

Polscy strażacy we wszystkich zaborach ćwiczyli się po kryjomu w musztrze wojskowej, w obsłudze broni oraz – co najważniejsze – w służbie obywatelskiej na rzecz bliźnich. Dzięki temu w chwili potrzeby, jaka nastąpiła w 1918 r., bez wahania oraz fachowo zmienili prądownice na karabiny, pociągając tym przykładem innych. 

Granice państw zaborczych w 1914 r., granice Polski w 1922 r. Źródło: domena publiczna.

Ryc 1. Granice państw zaborczych w 1914 r., granice Polski w 1922 r. Źródło: domena publiczna.

Ogólnopolski zjazd straży pożarnych w Warszawie, na którym powołano Związek Floriański, zdjęcie ze zbiorów Centralnego Muzeum Pożarnictwa.

Ryc 2. Ogólnopolski zjazd straży pożarnych w Warszawie, na którym powołano Związek Floriański, foto ze zbiorów Centralnego Muzeum Pożarnictwa.

Legiony Polskie i Polska Organizacja Wojskowa

Tak jak w Galicji tworzy Józef Piłsudski Legiony Polskie, tak w Królestwie Polskim inicjuje powstanie konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Początkowo w jej skład wchodzili przeważnie członkowie Związku Strzeleckiego i Polskich Drużyn Strzeleckich, którym nie udało się przed wybuchem wojny dostać do miejsc zgrupowania oddziałów legionowych. W pierwszym roku działalności, ukierunkowanej na walkę z Rosją, POW w Królestwie zajmowała się dywersją, wywiadem i szkoleniem nowych kadr dla Legionów. Po ofensywie wojsk niemieckich i ucieczce Rosjan z Warszawy w sierpniu 1915 r. praktycznie wszyscy peowiacy przeszli do Legionów, a struktury organizacji, której wrogiem został teraz nowy okupant - Niemcy, trzeba było odbudować. Gdy we wrześniu 1916 r. komenda armii austriackiej zwolniła Piłsudskiego z Legionów, skupił się on na rozbudowie POW, na której oparł teraz swoją działalność niepodległościową.

Marsz Pierwszej Brygady

Ten dziś oficjalny hymn Wojska Polskiego został wprowadzony na karty historii Polski przez orkiestrę Ochotniczej Straży Ogniowej z Kielc. Po wkroczeniu do Kielc 12 sierpnia 1914 r. Pierwszej Kompanii Kadrowej gotowość wstąpienia do polskiego wojska zgłosiła natychmiast cała 38-osobowa orkiestra miejscowej ochotniczej straży. Pod koniec jesieni orkiestra dołącza do batalionów legionowych pod Krzywopłotami, gdzie po raz pierwszy oddziały maszerują w takt marsza, który wkrótce stanie się znany jako „Marsz Pierwszej Brygady”.

Strażacy w rozbrajaniu Niemców

Jak ważną rolę odegrały ochotnicze straże pożarne w procesie tworzenia lokalnych placówek POW dobrze obrazuje m.in. przykład OSP w Latowiczu pow. miński. Pod przykrywką działalności pożarniczej działała tu prężnie Polska Organizacja Wojskowa. Komendantem 20-osobowego oddziału był druh Kazimierz Mroziński. Strażacy-peowiacy przechodzili szkolenia i doskonalili sprawność, oczekując na sprzyjające warunki, aby przystąpić do walki z zaborcą. W listopadzie 1918 r., strażacy-peowiacy z Latowicza, po bezkrwawym rozbrojeniu 35 żandarmów, udali się do Seroczyna, gdzie również rozbroili Niemców, a następnie do Stoczka Łukowskiego, gdzie doszło do bitwy. Zginął w niej peowiak Ignacy Brauliński, naczelnik straży pożarnej z Chyżyn.

Podobnie w Mińsku Mazowieckim POW działała pod przykryciem OSP. Druhowie-peowiacy przygotowywali się do wyparcia Niemców, m. in. zbierając informacje o wojskach okupanta. W listopadzie 1918 r., po przejęciu urzędów i rozbrojeniu miejscowych żandarmów, zablokowali przejazd wojsk niemieckich do Warszawy. Niemcy otworzyli ogień, ale skapitulowali widząc zdecydowaną postawę Polaków.

Duża, czterdziestoosobowa grupa OSP w Mordach, w pow. siedleckim, rozbroiła stacjonujących w mieście Niemców, a następnie udała się do Platerowa i tam odebrała broń oddziałowi wojska niemieckiego, liczącemu kilkuset żołnierzy. Niezależnie od tego strażacy utrzymywali porządek w mieście, organizując Straż Obywatelską.

Strażacy z Sierpca, pod wodzą druha Antoniego Strygnera, rozbroili i odprowadzili żołnierzy niemieckich do podstawionego dla nich pociągu, ponieważ obawiali się samosądów ze strony gnębionej miejscowej ludności. Członkowie OSP, a właściwie Straży Ogniowej Ochotniczej Sierpskiej, bo tak brzmiała jej nazwa, strzegli również mienia i zapasów zgromadzonych przez Niemców w miejscowych magazynach.

Przebieg wydarzeń z 11 listopada 1918 r. w Ostrowi Mazowieckiej opisał miejscowy kronikarz Józef Kolasiński. Oto krótki fragment: „Po kilku zaledwie minutach od wkroczenia strażaków do Magistratu, przybył tam Ludwik Mieczkowski – Prezes Zarządu Straży i objął kierownictwo nad przejmowaniem biur Magistratu, przejęciem gotówki w kasie miejskiej i kasetki z gotówką z referatu podatkowego. Strażacy po rozbrojeniu Niemców w Magistracie, zerwali z balkonu szyld w języku niemieckim, zrzucili go na chodnik i wyszli na ulicę. W międzyczasie zebrał się przed Magistratem tłum ludzi wiwatujących na cześć Polski.”

Najtragiczniejsze wydarzenia podczas wypierania i rozbrajania Niemców w listopadzie 1918 r. rozegrały się w Międzyrzecu Podlaskim. Uczestnikami tych wydarzeń i niestety także ofiarami byli strażacy-peowiacy z gminy Ułęż, należącej wówczas do powiatu garwolińskiego (obecnie pow. rycki, woj. lubelskie). Młodzi druhowie z Sobieszyna, Drążgowa i Brzozowej licznym oddziałem POW, po uroczystej mszy św., wyruszyli uwalniać okoliczne gminy spod okupacji. Część z tej grupy została w zajętych miejscowościach, a część dotarła do Międzyrzeca. Tu, 13 listopada, połączyli się z 30-osobowym oddziałem ochotników pod dowództwem sierżanta legionowego Ignacego Zowczaka. Dowódca stacjonującej tu sporej załogi niemieckiej uzgodnił z Zowczakiem warunki rozbrojenia i ewakuacji. Wydawało się, że sytuacja jest opanowana, Zowczak przystąpił do organizowania władzy w mieście. Tymczasem, wcześnie rano 16 listopada, stacjonujących w pałacu Potockich w Międzyrzecu peowiaków zaatakował, przybyły samochodami ciężarowymi z Białej Podlaskiej, szwadron karabinów maszynowych 2. pułku huzarów przybocznych. Na rozkaz dowództwa niemieckiej Armii Wschodniej pułk ten zabezpieczał tereny przyległe do prowadzącej z Brześcia do Prus Wschodnich linii kolejowej, którą Niemcy planowali ewakuację swoich wojsk. Zaskoczenie i siła bojowa wojska niemieckiego sprawiły, że prawie wszyscy peowiacy zginęli. Rozwścieczeni Niemcy nie poprzestali na tym – rabowali, podpalali domy i w okrutny sposób mordowali ludność cywilną. W sumie zginęły 44 osoby, choć wg niektórych szacunków, po uwzględnieniu zmarłych od ran, liczba ta jest znacznie większa.

Na fotografiach powstańcy wielkopolscy. Źródło: domena publiczna. 

Ryc 3. Na fotografii powstańcy wielkopolscy. Źródło: domena publiczna.

Na fotografiach powstańcy wielkopolscy. Źródło: domena publiczna.

Ryc 4. Na fotografii powstańcy wielkopolscy. Źródło: domena publiczna.

Siostrzyca armii

W dniach 8 i 9 września 1921 roku obradował w Warszawie I Ogólnopaństwowy Zjazd Delegatów Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej. Wzięło w nim udział 3690 przedstawicieli straży pożarnych z trzech dawnych zaborów, zrośniętych teraz w jedną całość.

Delegację uczestników  Zjazdu przyjął w Belwederze Naczelnik Państwa Józef Piłsudski. W swoim przemówieniu marszałek nazwał straż pożarną "siostrzycą armii". Odczytane to zostało jako wyraz najwyższego uznania dla organizacji, na której karną służbę społeczeństwo polskie mogło i może liczyć w każdej potrzebie.

Opracowanie: Gabinet Komendanta Głównego

wszystkie aktualności